Zlot GTI
W trakcie tegorocznego zlotu GTI International miałem okazję zapoznać się z takim właśnie Volkswagenem charakteryzującym się zchopowanym dachem. Pierwszy rzut oka na dwukolorowe Polo nie spowodował u mnie wielkiej fascynacji. Fakt, ładne siedemnastocalowe obręcze Tecnomagnesio z niskoprofilowymi oponami (215/40 R17), za którymi skrywały się sporych rozmiarów motocyklowe tarcze hamulcowe z Suzuki GSXR przykuły moją uwagą.
Do tego jeszcze obniżony o jedenaście centymetrów dach oraz drzwi, przednie błotniki, oba zderzaki. przednia maska i tylna klapa wykonane z poliestru dawały do myślenia. Szybkie spojrzenie do wnętrza i lekkie zdziwienie. Gdzie jest wnętrze? W środku Polo znajdowała się tylko wykonana z poliestru tablica ze wskaźnikami auto gauge ciśnienia oleju oraz dwoma obrotomierzami Autome-ter, klatka bezpieczeństwa, kierownica, dwa fotele kubełkowe i… cztery aluminiowe pedały. Tego było za wiele. Po co w małym Polo aż cztery pedały? Do tego wszystkiego dowiedziałem się, iż VW, albo to co z niego zostało, waży tylko osiemset kilogramów. Czym prędzej musiałem dostać się do kogoś, kto będzie mógł mi powiedzieć nieco więcej o dziwnym Polo. Na całe szczęście, przyjemnie wyglądający mężczyzna w koszulce LupoRacing, stojący nieopodal okazał się szefem mechaników z tejże firmy. Rzuciłem szybko nurtujące mnie pytania, czyli czemu w Polo są cztery pedały i jaką jednostkę napędową VW skrywa pod maską? Francuz spojrzał na mnie i spytał się, czy dostrzegłem lusterka zewnętrzne firmy Creative Carbon-ne i robione na zamówienie przez firmę Lexan szyby? Odpowiedziałem, że nie. Na co on odparł, że jak widać mam jeszcze parę elementów Polo do obejrzenia, a o napędzie powie mi więcej po show, gdyż wtedy, jak stwierdził, pytań z pewnością będę miał znacznie więcej. W końcu nadszedł czas pokazu VW Polo LupoRacing. Autko wjechało na prostą startową, a ja przecierałem oczy ze zdumienia, gdyż Polo ?wpadło” na prostą pięknym, zamaszystym ?bokiem”. Spojrzałem na butelkę, którą trzymałem w ręku i szybko przeczytałem skład napoju. Nic nie wskazywało na to, aby ukryto w nim jakieś ?procenty”. Mój rozmówca miał racje, po show będę miał więcej pytań, w końcu Polo ma napęd na tylne koła. W pewnym momencie VW zatrzymał się niemal na wprost mnie i zaczął palić gumy. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt że dym unosił się z przedniej osi auta. Ponownie spojrzałem na skład napoju. Tego było już za wiele. Polo nie może przecież mieć niezależnego napędu na przednią i tylną oś pomyślałem, jak się później okazało byłem w błędzie. Na zakończenie, zanim wściekły zamienił w siedemnastocalowe niskoprofilówki Falkena, efektownie zaczął pluć ogniem z dwóch rur wydechowych. Czyżby po to były te cztery pedały? Nie, on nie może przecież mieć dwóch silników. W tym samym czasie do boksu zjechało Polo. Francuz z wiele mówiącym uśmiechem na twarzy spojrzał na mnie i stwierdził: ?a nie mówiłem, warto było czekać na show”. W tym samym momencie zdjął przednią maską, a moim oczom ukazał się stupięćdziesięciokonny silnik z Suzuki GSXR 1100. To jednak nie wszystko, gdy popadałem w zachwyt nad sposobem przeniesienia napędu na przednią oś szef mechaników Lupo-racing zawołał mnie, gdyż właśnie ściągnął tylną klapę, pod którą ukryty był drugi, taki sam, silnik Suzuki GSXR 1100 oraz specjalna przekładnia firmy Lenco, dzięki której możliwe było przeniesienie napędu na tylną oś. W oczy rzucały się też aż trzy, sporych rozmiarów chłodnice oleju oraz wykonany ze stali nierdzewnej, dwudziesto litrowy zbiornik paliwa firmy TIMP. Na zakończenie mój rozmówca rzucił: ?robiliśmy go ponad rok, ale sam przyznasz, że było warto”. Oj tak, z pewnością, odparłem z lekką zazdrością, że to Francuzi stworzyli takie cudo.
